Przejdź do treści

Wyspa Kanibali - Nicolas Werth - książka historyczna wyd. 2011

35,90 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

Jak co roku, wiosną 1933 mieszkańcy jednej z wiosek nad rzeką Ob popłynęli na wyspę Nazino obdzierać korę z drzew. Tym razem ich oczom ukazał się przerażający widok. 6 tysięcy ludzi uznanych przez reżim za "elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie" zostało zesłanych tu z odległych części sowieckiej Rosji.21 lipca 1989 roku Walerij Fast, jeden z członków założycieli utworzonego w okresie gorbaczowowskiej pieriestrojki stowarzyszenia Memoriał - które zajmuje się badaniem represji politycznych w ZSRR - z filią w Tomsku, wysłuchał w małej wiosce Nazina, zagubionej nad rzeką Ob, około 900 kilometrów na północny zachód od Tomska, relacji Taissy Michajłowny Czokariewy, starej chłopki z ludu Ostiaków, zamieszkującego te niegościnne rejony na długo przed pojawieniem się Rosjan na Syberii. Wspomnienia starej chłopki"Mieszkaliśmy w Jergankinie. Co roku wiosną płynęliśmy na wyspę Nazino obdzierać korę z topoli, które potem spławiano rzeką. Z tego tylko żyliśmy. Popłynęliśmy wtedy całą rodziną, wzięliśmy zapasy jedzenia, żeby pracować przez całą wiosnę. I co ujrzeliśmy? Wszędzie pełno ludzi. Zwiezionych na wyspę. To musiało być w 1932 roku albo może w 1933. Wiosną 1933. Miałam 13 lat.

Dotarliśmy do wioski Nazina położonej nad brzegiem przy wyspie. Ludzie mówili: "Ależ nazwozili narodu na wyspę". Ilu ich tam było? Pewnie ze 13 tysięcy. Całe tłumy! Mnóstwo! Nie rozumieliśmy, co się dzieje. Jedno było pewne: mieliśmy zmarnowany sezon. Pamiętam, że zostawiono ich pod gołym niebem, wszystkich tych ludzi. Próbowali uciekać.

Pytali: "Gdzie jest kolej?". Nigdyśmy nie widzieli kolei. "W którą stronę jest Moskwa? A Leningrad?" Nie umieliśmy im powiedzieć; pierwszy raz słyszeliśmy o czymś takim. My, Ostiacy.

Zobacz w sklepie (2 ofert)

skupszop.pl 28,81 zł Zobacz w sklepie
tezeusz.pl 35,20 zł Zobacz w sklepie