Tfu tfu - Piotr Macierzyński - książka wyd. 2004
Opis
„Tfu, tfu” to, jak rozumiem intencję autora, odczynianie złego uroku, egzorcyzm straconej miłości, a także splunięcie na to, na co poeta postanowił splunąć. No i dobrze. Wiersze Macierzyńskiego z „Tfu, tfu” są zabawne, ironiczne, melancholijne, formalnie dopracowane, zgryźliwe, sentymentalne, łagodne, ostre, wulgarne, liryczne, i raz jeszcze zabawne. Macierzyński nie szuka pewników, zajmują go paradoksy, pewniki są niebezpieczne, a paradoksy dają do myślenia. Macierzyński to zgrywus, a stworzony przez niego podmiot liryczny lubi podrażnić korę mózgową czytelnika na przykład takim stwierdzeniem: „właściwie przy założeniu że jest Bóg / życie tym bardziej nie ma sensu // nie wolno upijać się wódką / nawet drinkami / nie wolno pisać dobrych wierszy / tylko takie jak ksiądz Twardowski / nie wolno używać wibratorów prezerwatyw ani pompki powiększającej penisa // pytałem / nawet teologowie nie dają jasnych odpowiedzi.
