Przejdź do treści

Gnieźnieńska księga tysiąclecia - Aleksander Wojciech Mikołajczak - książka historyczna wyd. 2003

12,55 zł 16,00 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

Gniezno - matka miast polskich Są miejsca w Europie, które z racji roli, jaką odegrały w dziejach, a także z powodu swego położenia i osobliwych zrządzeń losu są jak gdyby żywymi pomnikami trwania na drodze poszczególnych ludzi, społeczeństw i całych narodów. O takich miejscach mówi się, że w szczególny sposób zostały naznaczone przez ducha dziejów, by wskazywały sens naszego istnienia w czasie i poza czasem. W tradycji rzymskiej takie duchowe nacechowanie miejsca nosiło miano genius loci. Pierwotnie określenie to odnosiło się do ducha opiekuńczego każdego człowieka - jego spirytualnego pierwiastka, który rodził się i umierał wraz z każdą istotą ludzką. Później zakres tego pojęcia rozciągnięto na całą zbiorowość narodu rzymskiego (genius populi Romani), aż wreszcie zaczęto mówić o duchu opiekuńczym samego Rzymu (genius Urbis Romae). Sądzę, że w odniesieniu do Gniezna można mówić o podobnym duchowym wymiarze miejsca położonego zarówno w ziemskiej przestrzeni, jak i zanurzonego w zbiorowej pamięci narodu; miejsca, z którego przez wieki promieniowała energia kształtująca serca i umysły pokoleń Polaków. Jan Długosz w swojej Kronice pisał: "Matka to wszystkich miast polskich, Gnieznem nazwana od gniazda, założona przez pierwszego księcia Polaków Lecha, albowiem tu najpierw osiadł z rodziną swoją i powinowatymi". Mit początku fascynuje zwłaszcza w tej jego części, która określa charakter dalszego rozwoju wypadków zależnych od owego pierwszego, inicjującego proces impulsu. W tym sensie przyjęcie chrześcijaństwa w 966 roku było decyzją, którą dynastia piastowska wprowadziła Polskę w krąg łacińskiej kultury Zachodu. Był to okres, gdy Europa przyjmowała wiarę Chrystusa bądź w obrządku słowiańskim - przedłużeniu religijnych tradycji Bizancjum, bądź w rycie zachodnim, zakorzenionym w chrześcijaństwie rzymskim. Po raz pierwszy ujawnił się wówczas w Gnieźnie zadziwiający paradoks polskiego położenia, który najlepiej streszcza formuła: "na zachód od Wschodu i na wschód od Zachodu". Te dwie sfery afirmacji europejskiego ducha spotkały się wtedy na naszych ziemiach, pozostawiając dowodne świadectwa swego oddziaływania na narodowy etos Polaków. Mroczne podziemia gnieźnieńskiej katedry kryją dowody na wczesną penetrację zachodniego chrześcijaństwa na ziemiach polskich, jak świadczą o tym odsłonięte fundamenty oratorium wzniesionego na Górze Lecha pod koniec IX wieku. Łączymy je z działalnością na naszych terenach iroszkockich mnichów, których obecność potwierdza także pośrednio kronika Galia Anonima, ukazując tajemniczych pielgrzymów biorących udział w postrzyżynach Siemowita, których identyfikujemy z iryjskimi misjonarzami. Z nieco późniejszego okresu pochodzą świadectwa wczesnej obecności na ziemiach polskich obrządku wschodniego. Na Ostrowie Lednickim znaleziono zdobiony złotymi greckimi krzyżykami nóż używany w rycie bizantyjskim do krajania eucharystycznego chleba. Z greckim Wschodem związany jest także przechowywany dziś na Ostrowie Lednickim enkolpion, czyli relikwiarz noszony na piersi przez prawosławnych duchownych, należący prawdopodobnie do biskupa Anastazego Korsunianina, który w 1018 roku uszedł do Polski wraz z kijowskimi stronnikami Bolesława Chrobrego.(...)